Normalna róża musi mieć kolce. Miłość także 14 - 02 - 2026
W Brzesku, w par. pw. Miłosierdzia Bożego w ramach inicjatywy „Dom Tobiasza i Sary”, małżeństwa spotkają się, by budować codzienność na fundamencie wiary. Tym razem tematem przewodnim stała się sprawiedliwość. Gościem spotkania był ks. prof. Piotr Morciniec.
W ustach ks. prof. Piotra Morcińca, bioetyka z Opola, który prowadził spotkanie, miłość została ukazana jako radykalne zaproszenie do świętości i tarcza przed iluzjami współczesnego świata. Spotkanie odbyło się 13 lutego. Zaczęło się od zaproszenia przez proboszcza ks. Wojciecha Wernera kilkunastu małżeństw, które przyszły na spotkanie na krótką adorację ekspiacyjną. – Mamy zimową olimpiadę. Znów, bo wcześniej zdarzały się ekscesy w czasie ceremonii letniej olimpiady, doszło do bluźnierstwa. Na prośbę małżeństw zaprosiłem do naszej domowej kaplicy na krótką adorację, żeby przeprosić, wynagradzać za to, ale też po to, żeby uwielbić Boga – mówi ks. Wojciech.
Wspólnota „Dom Tobiasza i Sary” w Brzesku to dzieło, które dojrzewało przez lata. Jego początki sięgają 2016 roku, choć uczestnicy ze śmiechem przyznają, że trudno im już precyzyjnie policzyć sezony. Pierwotna formuła była znacznie skromniejsza i ograniczała się do intensywnych, siedmiotygodniowego cyklu spotkań w piątki. Szybko jednak okazało się, że małżonkowie łakną czegoś więcej niż tylko jednorazowego zrywu. - Zaczynaliśmy zupełnie w innej formie. Ale ten dobry początek sprawił, że potem była potrzeba, żeby się dalej gdzieś formować, spotykać - opowiada Danuta Pabian, która z mężem Tomaszem koordynuje spotkania. Ewolucja grupy doprowadziła do powstania otwartej formuły spotkań miesięcznych (z wyłączeniem wakacji), w których udział nie wymaga zapisów - liczy się gotowość serca i chwila wolnego czasu, na którą czasem muszą „pozwolić dzieci”. Co ciekawe, w początkach grupy dzieci bywały stałymi bywalcami; w pewnym momencie pod opieką animatorów bywało ich nawet trzydzieścioro.
Obecny rok formacyjny skupia się na Ośmiu Błogosławieństwach. To kolejny etap po wcześniejszych cyklach. - Zeszłoroczny poświęcony był Dekalogowi, wcześniejszy 7 grzechom głównym - przypomina Lucyna Baniowska. 13 lutego przyjechał z Opola ks. prof. Piotr Morciniec. Wygłosił konferencję poświęconą czwartemu z kolei ewangelicznemu błogosławieństwu.
Zanim to uczynił, nawiązał do okoliczności. - Kapitalnie, żeście sobie walentynki zafundowali w takiej wersji, bo nie dość, że jesteście razem, to jeszcze chcecie trochę pogłębić to bycie razem - mówił ks. Morciniec do małżonków. Teolog przywołał jedną z najpiękniejszych legend o biskupie z Terni, która stanowi doskonałą metaforę trudów wspólnego życia.
- Jedna z legend o Walentym jest taka, że był w ogrodzie tym swoim biskupim i za bramą kłóciło się dwoje narzeczonych. Co zrobił Walenty? Urwał jedną z róż w swoim ogrodzie, podarował im ją i mówi: „złapcie ją razem, ale delikatnie, bo ona ma kolce i pomódlcie się o zgodę między wami” - opowiadał moralista. Po roku para ta wróciła do biskupa, by prosić o pobłogosławienie małżeństwa, zrozumieli bowiem, że miłość to nie tylko zapach kwiatów.
- Normalna róża zawsze musi mieć kolce. Normalna miłość zawsze ma kolce - przekonuje ks. prof. Piotr Morciniec. Według prelegenta, owe „kolce” w małżeństwie są paradoksalnie dowodem na autentyczność uczucia. W dalszej części konferencji kapłan zwrócił uwagę na fundamentalną cechę miłości, jaką jest dobrowolne ogołocenie się z mechanizmów obronnych przed drugą osobą. - Miłość jest najbardziej niebezpieczną z postaw, ponieważ człowiek staje się bezbronny wobec drugiego człowieka, którego kocha. Jeżeli ja go kocham, to ja mu daję do ręki wszystkie klucze do mojego wnętrza, do mojego serca, do mojej wrażliwości. Ja staję wobec niego jako bezbronny, jako bezbronna - mówi ks. prof. Piotr Morciniec. Ta bezbronność, jak podkreślił, jest szczytem sprawiedliwości w miłości - polega na pełnym zaufaniu, w którym „on mi może wszystko dać, ale ja nie mogę niczego żądać”.
W sprawie 4 błogosławieństwa ks. Piotr wyszedł od analizy greckiego terminu „makarioi”, który stanowi klucz do zrozumienia błogosławieństw. - To „makarioi” greckie jest tak trudne do przetłumaczenia, że nawet powstało nam słowo makaryści, czyli ci, którzy doświadczają błogosławieństwa - wyjaśniał ks. Piotr Morciniec. - To jest skrzyżowanie bycia błogosławionym i bycia szczęśliwym. To jest bycie uszczęśliwionym przez Boga - mówił.
Rzucił wyzwanie tradycyjnemu rozumieniu sprawiedliwości jako „oddawania każdemu tego, co mu się należy”. W kontekście małżeńskim takie podejście może być pułapką, prowadzącą do licytacji i żądań. Według ks. Morcińca, biblijna sprawiedliwość to coś znacznie głębszego. - Nie ma szans na sprawiedliwość i na pełną sprawiedliwość w małżeństwie, jeżeli nie będziemy jej stawiać jako znaku równości ze świętością - przekonywał kapłan. - Poprzeczka, która zostaje Wam postawiona, to jest być i stawać się człowiekiem coraz świętszym. To jest sprawiedliwość nazwana innymi słowami - mówił.
Kapłan, cytując orędzie papieża Leona na Dzień Środków Społecznego Przekazu ostrzegał przed zastępowaniem realnych relacji technologią, która tworzy wokół nas „świat luster”. - Sztuczna inteligencja oferuje nam świat stworzony na nasz obraz i podobieństwo. Nie sprzeciwia się, dopasowuje, daje takie odpowiedzi, jakie chcemy słyszeć - punktował ks. Morciniec. - Tymczasem to, co nas buduje i rozwija, to jest ten człowiek wokół mnie. Człowiek, który ma odwagę powiedzieć mi „to nie”, „tak nie dasz rady”.
W ustach ks. prof. Piotra Morcińca, bioetyka z Opola, który prowadził spotkanie, miłość została ukazana jako radykalne zaproszenie do świętości i tarcza przed iluzjami współczesnego świata. Spotkanie odbyło się 13 lutego. Zaczęło się od zaproszenia przez proboszcza ks. Wojciecha Wernera kilkunastu małżeństw, które przyszły na spotkanie na krótką adorację ekspiacyjną. – Mamy zimową olimpiadę. Znów, bo wcześniej zdarzały się ekscesy w czasie ceremonii letniej olimpiady, doszło do bluźnierstwa. Na prośbę małżeństw zaprosiłem do naszej domowej kaplicy na krótką adorację, żeby przeprosić, wynagradzać za to, ale też po to, żeby uwielbić Boga – mówi ks. Wojciech.
Wspólnota „Dom Tobiasza i Sary” w Brzesku to dzieło, które dojrzewało przez lata. Jego początki sięgają 2016 roku, choć uczestnicy ze śmiechem przyznają, że trudno im już precyzyjnie policzyć sezony. Pierwotna formuła była znacznie skromniejsza i ograniczała się do intensywnych, siedmiotygodniowego cyklu spotkań w piątki. Szybko jednak okazało się, że małżonkowie łakną czegoś więcej niż tylko jednorazowego zrywu. - Zaczynaliśmy zupełnie w innej formie. Ale ten dobry początek sprawił, że potem była potrzeba, żeby się dalej gdzieś formować, spotykać - opowiada Danuta Pabian, która z mężem Tomaszem koordynuje spotkania. Ewolucja grupy doprowadziła do powstania otwartej formuły spotkań miesięcznych (z wyłączeniem wakacji), w których udział nie wymaga zapisów - liczy się gotowość serca i chwila wolnego czasu, na którą czasem muszą „pozwolić dzieci”. Co ciekawe, w początkach grupy dzieci bywały stałymi bywalcami; w pewnym momencie pod opieką animatorów bywało ich nawet trzydzieścioro.
Obecny rok formacyjny skupia się na Ośmiu Błogosławieństwach. To kolejny etap po wcześniejszych cyklach. - Zeszłoroczny poświęcony był Dekalogowi, wcześniejszy 7 grzechom głównym - przypomina Lucyna Baniowska. 13 lutego przyjechał z Opola ks. prof. Piotr Morciniec. Wygłosił konferencję poświęconą czwartemu z kolei ewangelicznemu błogosławieństwu.
Zanim to uczynił, nawiązał do okoliczności. - Kapitalnie, żeście sobie walentynki zafundowali w takiej wersji, bo nie dość, że jesteście razem, to jeszcze chcecie trochę pogłębić to bycie razem - mówił ks. Morciniec do małżonków. Teolog przywołał jedną z najpiękniejszych legend o biskupie z Terni, która stanowi doskonałą metaforę trudów wspólnego życia.
- Jedna z legend o Walentym jest taka, że był w ogrodzie tym swoim biskupim i za bramą kłóciło się dwoje narzeczonych. Co zrobił Walenty? Urwał jedną z róż w swoim ogrodzie, podarował im ją i mówi: „złapcie ją razem, ale delikatnie, bo ona ma kolce i pomódlcie się o zgodę między wami” - opowiadał moralista. Po roku para ta wróciła do biskupa, by prosić o pobłogosławienie małżeństwa, zrozumieli bowiem, że miłość to nie tylko zapach kwiatów.
- Normalna róża zawsze musi mieć kolce. Normalna miłość zawsze ma kolce - przekonuje ks. prof. Piotr Morciniec. Według prelegenta, owe „kolce” w małżeństwie są paradoksalnie dowodem na autentyczność uczucia. W dalszej części konferencji kapłan zwrócił uwagę na fundamentalną cechę miłości, jaką jest dobrowolne ogołocenie się z mechanizmów obronnych przed drugą osobą. - Miłość jest najbardziej niebezpieczną z postaw, ponieważ człowiek staje się bezbronny wobec drugiego człowieka, którego kocha. Jeżeli ja go kocham, to ja mu daję do ręki wszystkie klucze do mojego wnętrza, do mojego serca, do mojej wrażliwości. Ja staję wobec niego jako bezbronny, jako bezbronna - mówi ks. prof. Piotr Morciniec. Ta bezbronność, jak podkreślił, jest szczytem sprawiedliwości w miłości - polega na pełnym zaufaniu, w którym „on mi może wszystko dać, ale ja nie mogę niczego żądać”.
W sprawie 4 błogosławieństwa ks. Piotr wyszedł od analizy greckiego terminu „makarioi”, który stanowi klucz do zrozumienia błogosławieństw. - To „makarioi” greckie jest tak trudne do przetłumaczenia, że nawet powstało nam słowo makaryści, czyli ci, którzy doświadczają błogosławieństwa - wyjaśniał ks. Piotr Morciniec. - To jest skrzyżowanie bycia błogosławionym i bycia szczęśliwym. To jest bycie uszczęśliwionym przez Boga - mówił.
Rzucił wyzwanie tradycyjnemu rozumieniu sprawiedliwości jako „oddawania każdemu tego, co mu się należy”. W kontekście małżeńskim takie podejście może być pułapką, prowadzącą do licytacji i żądań. Według ks. Morcińca, biblijna sprawiedliwość to coś znacznie głębszego. - Nie ma szans na sprawiedliwość i na pełną sprawiedliwość w małżeństwie, jeżeli nie będziemy jej stawiać jako znaku równości ze świętością - przekonywał kapłan. - Poprzeczka, która zostaje Wam postawiona, to jest być i stawać się człowiekiem coraz świętszym. To jest sprawiedliwość nazwana innymi słowami - mówił.
Kapłan, cytując orędzie papieża Leona na Dzień Środków Społecznego Przekazu ostrzegał przed zastępowaniem realnych relacji technologią, która tworzy wokół nas „świat luster”. - Sztuczna inteligencja oferuje nam świat stworzony na nasz obraz i podobieństwo. Nie sprzeciwia się, dopasowuje, daje takie odpowiedzi, jakie chcemy słyszeć - punktował ks. Morciniec. - Tymczasem to, co nas buduje i rozwija, to jest ten człowiek wokół mnie. Człowiek, który ma odwagę powiedzieć mi „to nie”, „tak nie dasz rady”.
źródło: tekst, foto, video - Grzegorz Brożek, tarnow.gosc.pl




